Sopot - Zakończenie w kasynie.
Bardzo lubiłem urlopy w nadmorskim Sopocie. Tam zawsze mi się podobało. Przez cały okres jednego z wyjazdów, nie miałem czasu, aby popływać i położyć się na gorącym piasku. Powodem, były ciągłe imprezy i ogólnie tryb życia mieszkańców. To nie jest kurort na miarę Międzyzdrojów, Gąsek, Krynicy Morskiej czy Pogorzelicy.
Sopot, żyje własnym życiem, ale kuracjusz jak chce, to może jednak wypocząć. Ja jestem zbyt aktywny i ciągle byłem na mieście. Najczęstszym miejscem był Monciak. Tam bardzo lubiłem spacerować i czasem pić kawkę w kawiarenkach. Drugim miejscem który Sopot mi zaoferował to oczywiście drewniane molo. Zawsze lubiłem zaliczać kilometry również pieszo, więc nie robiłem sobie przerwy i spacerkiem codziennie zaliczałem kilka długości mola. Jego długość to 512 metrów, a ja po prostu robiłem to, co i tak w domu zawsze ćwiczyłem. Pożegnania z Sopotem miałem najczęściej w wojskowym kasynie i raz po prostu pojechałem z jednodniowym opóźnieniem z powodów prozaicznych, o których nie będę wspominał.